piątek, 20 lutego 2009

Portugalia V (wioski)

sobota
_

_
Tojal. Najzimniejsze noce w moim życiu. Jakbym spała na zewnątrz. Szyby w moim pokoju mokre od całonocnych wydechów.
_

_
Tojal.
Pomarańcze z drzewa obiera się jak jabłko.
Skubałam dzisiaj kurę. Przez 2 dni prześladował mnie ten zapach.

Słońce w Fatimie.

Groty. Estalactites e estalagmites. 1 cm na 100 lat. Gaudi, architektura Boga. On ma czas.

Porto de Mos. Dzieciaki w drużynie Samuela.
Mokre buty od wczoraj.
_

_

_

_
Powrót to Tojal. Wieczór gdy puściły lody. Wielki dom w starym stylu. Kopalnia dewocjonaliów.
Wielkie serca i ciemne oczy.
_

_
PS. Drzewa w Portugalii są niesamowite.
_

Portugalia IV

_
piątek 11:coś

W drodze do Coimbry.
_

_

_
Miły chłopak w pociągu pozwolił mi zrzucić zdjęcia na pendrive'a przez jego laptopa. Przy okazji zwiększył prędkość pociągu do ekspresowego i zaraz musiałam wyskakiwać bo już Coimbra.
A to było tylko takie o życzenie, gdy z przerażeniem odkryłam że karta pełna: gdyby tylko był tu ktoś z laptopem...
Mówisz masz.
_
W Coimbrze odebrał mnie Samuel z Fatimą i pojechaliśmy do ich wioski - Tojal.
_

piątek, 13 lutego 2009

Portugalia III (Porto)

_

_

_

_
czwartek

Porto.
Wieczorem dostałam przewodnika po mieście w osobie przemiłego starszego pana o wyglądzie detektywa na emeryturze lub profesora. Portugalscy mężczyźni starzeją się w tym stylu. W przeciwieństwie do holenderskich, którzy babieją i w końcu jadąc na rowerze za taką parą w okolicach 50-tki trudno stwierdzić które to pan, a które pani.

Spałam u Madzi. Dziwnie spotyka się znanych ludzi w nieznanych miejscach. Wniosła tyle Polski i Wrocławia, że aj... Dzięki.
_

_

_

poniedziałek, 9 lutego 2009

Portugalia II (Porto rano)

_

_

_
środa 15:20

W Porto prawdziwa ulewa. I ciepło.
Metro+autobus. Prawie na samo wybrzeże.
_

_

_

_
czwartek 13:05

Wzburzone morze w Porto. Białe od piany.
Niebo też białe.
Wyruszyłam na spacer au bord de la mer.
Na szczęście wracam na lunch do pary staruszków, którzy zawładnęli moim sercem.
Tak jak morze. Ocean.
A lunch po francusku (!).
_

_

sobota, 7 lutego 2009

Portugalia I

_

_

_
środa 10:40

Przebiliśmy się przez warstwę waty cukrowej, żeby odkryć słońce.
Z góry wydaje się, że lecimy nad Antarktydą. Ubity, trzeszczący śnieg po horyzont.
_