wtorek, 27 stycznia 2009

Z serii Potwory...

_

_
Myszunia dała się złapać. Trochę zmokła pod kranem, bo Simon nie spodziewał się, że siedzi przyczajona w szmatce. Zagoniliśmy ją do słoika. Chyba przeżyła tam swoje najszczęśliwsze chwile, otoczona tropikalnym musli. Simon wypuścił ją w parku.
Niestety mamy mice problem, bo jest ich więcej.
_

niedziela, 25 stycznia 2009

Pierwsza ciepła noc z gwiazdami

_
W nocy z kanałów wychodzą potwory. Chciały gonić mój rower.
Gdy przejechał obok samochód, udawały, że grzecznie skubią trawę. Gęsi w środku miasta. Co za wsiowy region.
_

_
_
Mam bardzo holenderską klatkę schodową. Ciemna, wąska na szerokość schodów, na każdym stopniu sterta poczty, która wpada przez szparę w drzwiach. I trochę rowerowych gratów pierwszej potrzeby: dwie stare pompki, szczątki lockerów.
_

_
Po drugiej stronie drzwi śpi Gazela ze swoją nową miłością, która wydaje się być nigdy nie spuszczana z łańcucha - wiecznie czeka na nas przy swojej latarni.
_

_

sobota, 24 stycznia 2009

Gazelle is back

_

_
"Wróciła" jeszcze tego samego dnia, gdy wyruszyłam wieczorem pieszo w stronę centrum.

Ktoś ją przestawił i poczęstował własnoręcznie skręconym papierosem, który przemókł całkowicie na deszczu.

Nic z tego nie rozumiem i ciągle jeszcze jestem confused. Nie wiem jak mogłam jej nie zauważyć, gdy rozpaczliwie przeszukiwałam wtedy rano okolicę.

Na co mi ta lekcja? Do czego?

niedziela, 18 stycznia 2009

Ukradziono mi

_
Ukradziono mi Gazelę i kawałek mojego urojonego świata. To drugie boli o wiele bardziej niż sentyment do przedmiotu i jego historii.

Z roweru zostało mi tyle:
_

_
_
Z naiwnego idealizmu jeszcze mniej:
_

_

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Schaatsen op echt ijs

_

_
-Have you already been skating?
Tyle osób pyta. No jasne. Polska to w sumie Rosja i białe niedźwiedzie, ale łyżew to u nas nie ma.
-Of course, yeah I did it in Poland but not here.
-But have you done it outside?

I zrozumiałam.
Sroga zima dotarła i tu (-5 st. max). Pierwszy raz od kilku lat (patrz wikipedia: globalne ocieplenie) pozamarzały im wszelkie wodne zbiorniki (zawsze jakiś kanał, staw lub kałuża w promieniu 100 m), więc mogą wreszcie schaatsen op echt ijs (jeździć na prawdziwym lodzie). I to jest naprawdę coś.

Widziałam już człowieka, który próbował wejść na lód z rowerem. Na zdjęciach m.in. gra w piłkę na lodzie i pani na łyżwach pchająca żwawo wózek z dzieckiem.

A to, to już ich obsesja i coroczne marzenie, bo trasa zamarzła ostatnio 11 lat temu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Elfstedentocht

sobota, 10 stycznia 2009

Het nieuwe adres

_

_

_

_
Zadziwiona nową przestrzenią.

Boterdiep 86 A
9712LS Groningen
_